Month: Marzec 2015

Darmowy program zamiast TeamViewer-a i VNC? Poznajcie AnyDesk

VNC stosowany jest w wielu firmach. Dlaczego? Jest darmowy i… w sumie to jest chyba główny powód. No dobra, w VNC nie potrzeba aby ktoś był przy komputerze, z którym chcemy się połączyć (hasło jest zawsze to samo). Problem pojawi się gdybym chciał z domu połączyć się z komputerem w firmie. Tak, wiem, że jest coś takiego jak VPN. Tylko czy byłoby to rozwiązanie dobre? Nagle przeskakuję na sieć firmową, czyli nie miałbym już dostępu do mojej domowej drukarki sieciowej ani dysku sieciowego. Z resztą ile sieci tyle klientów VPN, a to tworzy bałagan.

Dlatego TeamViewer jest moim zdaniem lepszy rozwiązaniem. Wiele firm nie stosuje go ponieważ do działalności komercyjnej trzeba mieć wykupioną licencję, a skoro jest darmowy VNC to po co? Główną różnicą pomiędzy VNC i TeamViewer-em jest to jak działają. VNC tworzy na komputerze serwer, ale jego ograniczenie sprowadza się do adresu IP w sieci lokalnej. TeamViewer używa serwerów zewnętrznych, to świetne rozwiązanie, które sprawdza się w każdych warunkach. Oczywiście do momentu gdzie chcemy połączyć się z komputerem, a nie ma komu przedyktować nam pinu do podłączenia się. No i nie jest darmowy.

Rozwiązaniem jest aplikacja, która działa jak TeamViewer, ale z wygodą logowania się i kosztu rzędu 0zł jak w przypadku VNC. Poznajcie AnyDesk, program, który jest tak prosty, że aż genialny. Przyznam, że poszukiwałem wiele razy rozwiązania lepszego od TeamViewer-a i zawsze zataczałem koło. Przechodziłem przez darmowe programy, które w ogóle nie działały tak jak zostało to opisane w ich manualach, zawsze był jakiś haczyk. Tutaj nie ma i to jest cudowne. Jak działa AnyDesk? Twórcy założyli sobie, że stworzą coś lepszego od TeamViewer-a i to był bardzo dobry cel. Mamy możliwość zainstalowania aplikacji lub odpalenia jej bezpośrednio z instalatora (jak w TemaViewer-ze). Oczywiście aby się połączyć do danego komputera musi on mieć tę aplikację także odpaloną. Podłączenie się polega na wklepaniu adresu komputera, z którym chcemy się połączyć (adresu ustalonego przez AnyDesk). Jeżeli komputer, z którym się łączymy nie ma zainstalowanej aplikacji to nie ma też hasła. To znaczy, że musi być ktoś kto zaakceptuje połączenie, czyli problem podobny jak przy TeamViewer-ze, ktoś po drugiej stronie musi wykonać pewną czynność. Rozwiązaniem problemu jest instalacja AnyDesk i ustalenie hasła dla komputera, który ma być sterowany zdalnie. Otrzyma on również swój stały adres pochodzący od nazwy komputera. Znając tę nazwę i hasło można łączyć się zdalnie bez problemów. Wszystkie odwiedzone komputery są agregowane na dolnym panelu żeby w razie potrzeby móc się z nimi połączyć.

AnyDesk jest aktualnie w wersji beta, ale wystarczająco długo pracowałem na nim by móc stwierdzić, że jest to stosunkowo stabilna wersja. Konkurencja w wersji wyższej od bety działa tak samo stabilnie. Oczywiście na dzień dzisiejszy program jest darmowy. A obraz? dźwięk? To miały być główne cechy tego programu wyróżniające go na tle konkurencji i naprawdę są na przyzwoitym poziomie. Tylko czy konkurencja jest w tyle? Dźwięk jest faktycznie zdecydowanie lepszy niż w TeamViewer-ze, natomiast co do obrazu to nie widzę różnicy. Program jest bardzo intuicyjny, a interfejs wyraźnie zainspirowany przeglądarką Google Chrome, co moim zdaniem działa na plus. Oczywiście program potrafi obsłużyć kilka monitorów. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że za użytkowanie nie „płacimy” oglądaniem reklam. Brzmi jak marzenie? Szczerze przyznam, że ten program dla Helpdesk-u czy Servicedesk-u jest świetnym rozwiązaniem, pytanie tylko czy gdy wyjdzie z bety wciąż będzie darmowy?

anydesk_article

Ballada o pracy na helpdesku #1, czyli 3 grosze o 2 groszach

O helpdesku i pracy na nim można napisać książkę… i to niejedną. Helpdesk helpdeskowi nierówny, każdy ma swoje prawa, zwyczaje i (czasami dziwne) mechanizmy działania. Nie mam zamiaru w tym artykule opisać na czym polega egzystencja w „stanie” helpdesku. Mam zamiar tylko liznąć temat, by następne pokolenia i osoby, które chciałyby się dostać na takie stanowisko wiedziały z czym to się je. Znaczy tak chociaż wiedziały jak na chleb nałożyć. Miałem styczność z kilkoma helpdeskami z różnych firm (nie na bazie ktoś, coś, kiedyś, tylko osobiście) i zostałem nauczony kilku „Praw Helpdesku”. Ponieważ jest to tylko wstęp do serii artykułów, które mają przybliżyć (a nie całkowicie wyczerpać temat) czym jest helpdesk skupię się dzisiaj na tych wspaniałych prawach i czy są one przestrzegane.

1. Użytkownik zawsze kłamie

Tego prawa zostałem nauczony już na moich pierwszych praktykach i trudno się nie zgodzić. Dlaczego? Użytkownik zapytany o coś czego nie wie przytaknie. Jest skupiony tylko na tym by ktoś rozwiązał jego problem. Na helpdesku to prawo jest nr 1. Teksty typu „to robiłem, to też sprawdzałem, oczywiście, że resetowałem komputer, ja nic nie zmieniałem” to norma. Dlatego należy zawsze samemu zweryfikować ewentualne rozwiązanie problemu, użytkownik się nie zna. Jakby się znał to by pracował na helpdesku. To prawo zasłyszałem na praktykach i powtarzało się także później.

2. Nie ma tak ważnego zgłoszenia by nie mogło poczekać 48h

Oczywiście jest to określenie żartobliwe, jeżeli padnie nam serwer z domeną to nie czekamy. Jeżeli Pani prezes nie działa Excel też nie czekamy bo możemy po 48h stracić możliwość naprawy. Mimo to prawo to jest stosowane gdy zlecenia są kolejkowane, czyli jest ich więcej niż siły przerobowej. Istotna też jest ranga zlecenia. Jeżeli ktoś chciałby aby na terminalu zmieniono mu rozdzielczość to może trochę poczekać, świat się nie zawali. Chyba, że to Pani prezes, to lepiej niech nie czeka. Jeżeli dział helpdesk (czy dywizja działu IT) pracuje dla firmy macierzystej, czyli jego usługi dotyczą tylko firmy, w której są zatrudnieni, co jest typowe dla dużych korporacji to tolerancyjność na tego typu „obsuwy” może być (nie musi) spora. Natomiast jeżeli prowadzimy usługi helpdesku na firm zewnętrznych, to możemy znaleźć się w sytuacji gdzie każde zgłoszenie to zgłoszenie od Pani prezes. Ale tego typu różnice zostawmy na inny artykuł. To prawo także zasłyszałem na praktykach jednak nie jest ono w 100% zawsze adekwatne do sytuacji jak w przypadku pierwszego.

3. Jeżeli pracownik nie ma dwóch monitorów to nie jest helpdesk

Niestety są firmy, które oszczędzają, i nie mają długopisów. Są też takie, które oszczędzają i nie mają na monitor za 400zł dla pracownika, który przynosi im co miesiąc 20 razy tyle. Spotkałem się już z sytuacją gdzie do pracy „specjalista z działu helpdesk” miał laptopa sprzed potopu. Praca na jednym, laptopowym monitorze, a tam odpalony VNC, zdalny pulpit z Active Directory, przeglądarka internetowa, konsola wierszy poleceń, wirtualna maszyna, komunikator, e-mail, tak można wymieniać i wymieniać, a monitor się nie rozciągnie. Tak, nie trzeba mieć tego wszystkiego naraz, ale miejsce na przeglądarkę i okno zdalnego połączenia to moim zdaniem konieczność w tym fachu. W końcu wujek Google czasem musi szepnąć pomocne słówko. To prawo stworzyłem sam w wyniku osobistych przeżyć. Brzmi tragicznie. Ma tak brzmieć. Po swoim stanowisku możesz poznać jakie podejście to całego przedsięwzięcia ma firma, w której pracujesz. Chyba, że to start-up, tam panują troszkę inne prawa.

Praw, które powstały jest więcej, ale nie będę teraz nimi męczył bo najważniejsze to trzy wymienione powyżej. Ten artykuł należy potraktować jako wstęp, może żartobliwie i powierzchownie, ale poruszyłem tutaj kilka ważnych kwestii w pracy na helpdesku. W kolejnych artykułach pojawią się konkrety. Co nie znaczy, że wymienione wyżej prawa to nie konkrety, absolutnie można się do nich odwoływać.

Złamanie hasła Windows Vista/7/8/8.1, czyli wiem, ale nie powiem

Już kilka razy w mojej krótkiej karierze zawodowej zdarzyło się, że musiałem dostać się do komputera, którego hasło administratora było mi nieznane. Dlaczego? A bo użytkownik odszedł z pracy i nie zostawił haseł albo komputer jest tak stary, że nikt już tych haseł nie pamięta… różne bywają sytuacje. Nie zawsze jest możliwość wymontowania dysku, czasami nie chcemy dostać się do samych plików, a konkretnego konta bo są tam jakieś ustawienia, które chcemy skopiować. Co wtedy? Continue reading